[17] Plagiat - wprowadzenie

Użycie obcych prac w publikacjach, stanowi nieodzowną część niemal każdej publikacji naukowej. Często jest to wręcz dobrze postrzegane i świadczy w pewnym stopniu o znajomości danej dziedziny. Taka powszechność stosowania powołań na obce publikacje może jednak prowadzić do nadużyć względem autorów. Koniecznym staje się więc zachowanie należytej troski w oznaczeniu własności intelektualnej oraz dorobku naukowego innych.

Panuje powszechne przyzwolenie na wykorzystanie publikacji naukowych za powołaniem się na źródła lecz nie jest to regułą i należy dokładnie zaznajomić się z zasadami na jakich udostępniany jest materiał źródłowy. W Polsce kwestie własności i praw do utworu reguluje Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. (uwaga: wprowadzono już wiele zmian do ustawy od czasu jej wydania) - zainteresowanych odsyłam do treści ustawy.

Narastająca liczba środków przekazu, postęp technologiczny oraz powszechny dostęp do utworów doprowadził do znacznych różnic w licencjach na podstawie jakich następuje rozpowszechnianie tych dóbr intelektualnych. Oprócz sytuacji, gdzie autor zastrzega sobie wszelkie prawa do utworu spotkać można licencje, w których autor zbywa się części swoich praw, zezwalając na rozpowszechnianie, modyfikację lub nawet użycie komercyjne utworów udostępnianych bezpłatnie.

Do podstawowych licencji, gdzie następuje sprecyzowanie sposobu rozpowszechniania utworu na takich zasadach należą m.in. GPL (wraz z jej odmianami) oraz Creative Commons (wraz z różnymi jej wariantami). Liczba stosowanych licencji jest duża a wraz z upływem czasu powstają nowe ich rodzaje i odmiany.

W tym artykule nie będziemy jednak poruszać kwestii różnych licencji na korzystanie z utworu lecz założymy, iż tak jak w większości przypadków następuje zasada, którą w uproszczeniu można by sformułować: za powołaniem się na autora oraz publikację źródłową.

Co oznaczać?

Kiedy już wiemy jak oznaczyć źródło pierwotne dla publikacji, pozostaje jeszcze główne pytanie: kiedy je oznaczyć?

Niejednokrotnie jest sprawą trudną poza oczywistym przypadkiem cytowania dosłownego wytyczyć granicę pomiędzy przypadkiem, gdy tekst stanowi indywidualny wkład autora a przypadkiem, gdy tekst wynika w sposób bezpośredni lub pośredni z innego dzieła.

Aby omówienie miało charakter jak najbardziej zupełny zacznijmy od cytowania dosłownego. W tym przypadku nie ma żadnych problemów z decyzją, gdyż powołanie dosłowne stanowi wierne odzwierciedlenie oryginału i zawsze musi być oznaczone w cudzysłowach z odwołaniem do źródła. Pewną trudność mogą sprawiać przypadki w których napotykamy błędy logiczne lub językowe. Jeśli więc decydujemy się na dosłowne przytoczenie, to pod żadnym pozorem nie można poprawiać tych tekstów, gdyż przestaną być wierne oryginałowi. Pozornie nie wydaje się to być istotne w przypadku niewielkich korekt, lecz problem pojawi się wtedy gdy inny autor zaufa naszej dokładności i skorzysta z takiego cytowania podając odwołanie nie do naszej publikacji a do rzeczywistego źródła tekstu.

Cóż więc można zrobić? Jedną z możliwości jest wykorzystanie przypisu dolnego na komentarz lub poprawną treść. W przypadku krótkich dopowiedzeń oraz wtrąceń dopuszcza się stosowanie zapisu typu [przyp. tłumacza], lecz są to przypadki dość sporadyczne. Sytuacja stosowania takiego zapisu występuje najczęściej, gdy uzupełniamy treści tak, aby zachowały sens tekstu oryginalnego po wyjęciu z niego ograniczonego wielkością cytowanego fragmentu, lub w przypadku wspomnianych już tłumaczeń, gdy następuje potrzeba dopowiedzenia treści, którą trudno wprost przetłumaczyć.

Zestawienia statystyczne, liczby, wskaźniki i mierniki będące częścią publikacji lecz nie będące jej wynikiem stanowią drugą grupę. Choć jako ciągi znaków stanowią bardzo niewielką część tekstu to jest to jednak fragment bardzo istotny. Błędem byłoby umieszczać wielkości wyrażone w liczbach w cudzysłowach lecz zawsze w takim przypadku należy zaznaczyć jawnie w tekście źródło ich pochodzenia lub zastosować ten sam sposób oznaczeń co w przytoczeniach.

Działanie takie nie tylko chroni prawa autorów opracowań źródłowych lecz również działa na korzyść samego tekstu, gdyż pozwala na ominięcie dowodów i argumentacji stosownych do tego typu danych i pozwolą powołać się na same ich wyniki użyte w kontekście publikacji.

W przypadku tekstów nam znanych często wydaje nam się, iż znamy je na pamięć. Stosujemy jednak w tych fragmentach środki wyrazu odzwierciedlające naszą osobowość, które nie są zgodne z ich pierwowzorem w oryginalnym źródle. W takim przypadku, a także w razie niedostępności oryginalnego źródła, gdy jednak pamiętamy jego fragmenty, musimy postąpić inaczej niż w cytowaniu dosłownym.

W literaturze spotkać można, i wydaje się to być środek najodpowiedniejszy, użycie formy pochyłej pisma. Wyraźnie nie jest ono cytowaniem dosłownym lecz wystarczająco wyróżnia się z tekstu. Nie powinno stanowić też błędu skomentowanie formy oraz pochodzenia tekstu w przypisie dolnym stosownie do indywidualnego przypadku.

Kolejną grupę stanowią typologie i klasyfikacje, które bardzo często pojawiają się w publikacjach naukowych. Do grupy tej można zaliczyć również wyszczególnienia czynników lub argumentów oraz rankingi będące wynikiem zastosowania oryginalnego kryterium oceny. W takich przypadkach należy postępować jak z przytoczeniami. Cechą nową w zapisie tego rodzaju informacji jest to, iż przeważnie stanowią one listy pozycji. Ta forma jednak nie zmienia sposobu postępowania z nimi.

W przypadku list oznaczenie wskazujące na źródło tekstu pojawić może się w dwóch miejscach: na końcu wyliczenia lub przed dwukropkiem go poprzedzającym. Obydwie formy są poprawne, przy czym łatwiejszą i bardziej jednoznaczną w odczycie wydaje się być forma z oznaczeniem przed dwukropkiem poprzedzającym wyliczenie.

Gdy pozycje listy pochodzą z różnych źródeł to można podejść do tego w dwójnasób. Pierwszym sposobem jest oznaczenie każdej pozycji z osobna. Drugi występuje wtedy gdy samo zestawienie jest twórczym i nieoczywistym wkładem autora. Wtedy listę można oznaczyć komentarzem ,,na podstawie”.

Bardzo wiele informacji ukazuje się jednak w postaci innej niż tradycyjnie rozumiany dokument. Należy tu zaliczyć rozmowy telefoniczne, rozmowy przy okazji spotkania, audycje radiowe, programy telewizyjne itp. To, że nie istnieje tradycyjnie rozumiany dokument dla tych informacji nie oznacza, iż nie są one chronione oraz, że można sobie je przywłaszczyć. Informacje o takim pochodzeniu podlegają takim samym zasadom powoływania jak w przypadku bardziej tradycyjnych źródeł.

Jeśli jest to audycja radiowa lub program telewizyjny to należy zaznaczyć, o ile można go zidentyfikować autora wypowiedzi, nazwę audycji lub programu, datę oraz godzinę nadania, nazwę stacji radiowej lub telewizyjnej.

Jeśli źródłem informacji jest rozmowa ustna to podać należy: autora wypowiedzi, czas kiedy rozmowa miała miejsce oraz jej formę (np. rozmowa telefoniczna). Dodatkowo należy uzyskać zgodę od autora wypowiedzi na jej wykorzystanie w publikacji. Informacji o wyrażeniu zgody nie trzeba podawać, gdyż jest ona oczywista w przypadku publikacji tak oznaczonej informacji.

Można przyjąć za zasadę, iż w przypadku ilustracji i tabel zawsze należy oznaczać ich źródło lub pochodzenie informacji na podstawie których powstały. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy autor jest pełnym właścicielem praw oraz autorem takiego elementu pracy. Tabele lub ilustracje nie opatrzone opisem, co do źródła, uznaje się za będące własnością intelektualną autora publikacji.

Wracając do początkowego wątku tego rozdziału należy wspomnieć, iż nie ma formalnych zasad dla podjęcia decyzji przy jakim stopniu przetworzenia tekstu czy wypowiedzi źródłowej stają się one wytworem autora. To zawsze jest kwestią skomplikowaną i wymaga indywidualnego podejścia. Niemniej jednak zawsze w takich przypadkach należy oznaczyć pochodzenie samej informacji źródłowej w oparciu o którą powstał dany fragment utworu.

Ostatnią kwestią bardzo często pojawiającą się w publikacjach jest cytowanie cytatów zamieszczonych w publikacjach źródłowych. Ogólna zasada jest taka, że należy powoływać się na źródło pierwotne, zatem właściwe wydaje się być powołanie na pozycję, która jest opisana w naszym źródle. Należało by więc odszukać i zweryfikować treść oryginalną. Co jednak zrobić, gdy jest ona nam niedostępna?

Zasadą naczelną jest ta, że autor publikacji ostatecznej ponosi odpowiedzialność za cały tekst łącznie z informacjami na które się powołał. Trzeba mieć pewność co do zgodności cytowania, na które się powołujemy, z oryginałem. Dodatkowo sama interpretacja tego fragmentu musi odpowiadać temu jaki jest jego sens w źródle pierwotnym.

Plagiat

Celem wszystkich zabiegów związanych zarówno ze stroną edytorską jak i decyzją o zasadności oznaczenia źródła pierwotnego dla publikacji, jest uniknięcie oskarżenia o przywłaszczenie sobie obcej własności intelektualnej. Nabiera to obecnie szczególnego znaczenia, gdyż w wyniku powszechnej dostępności do różnych źródeł informacji nasila się ta forma kradzieży wraz z najprymitywniejszą jej formą nazywaną terminem plagiat.

Na podstawie kilkuletnich obserwacji mogę stwierdzić, iż po pierwsze, zwłaszcza w pierwszych pracach mających znamiona publikacji naukowej studenci wykazują nieprzygotowanie do tego typu publikacji, co wyraża się najczęściej całkowitą nieznajomością zasad posługiwania się informacjami i publikacjami obcymi w referatach. Po drugie panuje wysoki poziom tolerancji dla plagiatu.

Czym jest więc plagiat? Słownik języka polskiego PWN pod redakcją prof. Mieczysława Szymczaka definiuje plagiat jako: ,,przywłaszczenie cudzego utworu lub pomysłu twórczego, wydanie cudzego utworu pod własnym nazwiskiem, także: dosłowne zapożyczenie z cudzych dzieł podane jako oryginalne i własne”.

Kolejne pytanie, będące konsekwencją wywodu jest następujące: Czy jest poprawną praca złożona w całości lub w przeważającej jej części z poprawnie oznaczonych co do pochodzenia innych publikacji w postaci cytowań dosłownych? Na pierwszy rzut oka wydawało by się, iż nie ma w tym nic złego. Zastanówmy się jednak nad stroną prawną oraz metodyczną tego pytania.

Po pierwsze, zgodnie z Ustawą o prawie autorskim oraz prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. można korzystać z fragmentów publikacji pod warunkiem prawidłowego oznaczenia ich źródła pochodzenia.

Po drugie zastanowić się należy, czy wkład pracy autora przy takim złożeniu innych publikacji jest wystarczający, by stać się odrębnym utworem intelektualnym do którego prawa przysługują autorowi. W tym przypadku proporcja wkładu własnej pracy do prac zapożyczonych skłania do stwierdzenia nadużycia cytowania obcych publikacji.

Zatem biorąc pod uwagę obydwa rozpatrywane kryteria taka praca jest niepoprawna oraz w pewnym sensie stanowi plagiat. W każdej publikacji dostrzegalna powinna być samodzielność autora w opracowaniu tematu.

Jeśli już wyjaśniona została kwestia naruszenia praw innych autorów to zastanowić się należy jak interpretować zapożyczenia z własnych prac autora. Na pierwszy rzut oka wydawało by się, iż z racji tego, że jest on ich autorem może z nimi robić co chce. Nikt bowiem nie może wpływać na to co robimy ze swoją własnością. To, czy zniszczymy własny długopis zależy w końcu tylko od nas i nikt nie ma prawa się nam wtrącać. Otóż w przypadku publikacji sprawa nie jest tak prosta i oczywista. Zależy to od indywidualnego przypadku. Do autora należą wprawdzie wszystkie prawa autorskie lecz nie te, których się zrzekł. Samo pozbycie się części praw następuje w przypadku publikacji na rzecz wydawnictwa. To w jakim to następuje wymiarze oraz czego dokładnie dotyczy jest już sprawa indywidualną. Jednak autor jest zobowiązany do dotrzymania wszystkich warunków na jakich została opublikowana jego praca.

Jako ciekawostkę można przytoczyć, iż na mocy zmian w prawie autorskim uczelnie wyższe nabywają pewne prawa do prac dyplomowych z prawem pierwszeństwa publikacji w okresie 6 pierwszych miesięcy - zainteresowanych szczegółami odsyłam do odpowiednich zapisów prawnych.

Inna już kwestią jest odbiór w środowisku naukowym tych samych prac publikowanych w różnych wydawnictwach. Otóż nawet, gdy jest to poprawne pod względem prawnym, zachowując prawa autorskie i pokrewne wszystkich zainteresowanych stron, taka praca nic nowego nie wnosi do danej dziedziny nauki. I znowu mamy do czynienia z pewnym wyjątkiem w przypadku prac popularyzatorskich, gdy jest poprawnym powtarzanie publikacji w ogólnym zarysie lecz nie powinien być to ponowny przedruk pracy pierwotnej.

Naczelną zasadą jest jednak to, że do prac własnych odwołujemy się w taki sam sposób jakby to były prace innych autorów.

Jak można łatwo zauważyć z powyższego tekstu, nie da się określić zasad oceny stopnia poprawności pod względem należytego zachowania praw autorskich i pokrewnych w postaci prostego algorytmu, i wymagana jest samodzielność autora pod tym względem.

Podsumowanie

Jako uwagę końcową można przytoczyć fakt dostrzeżenia problemu plagiatu wśród studentów i środowiska naukowego, co wyraża się m.in. uchwałą nr 113 Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich z dnia 24 maja 2003 w sprawie plagiatów prac naukowych oraz sprzedaży prac dyplomowych. W dokumencie tym czytamy:

,,- w przypadku popełnienia plagiatu przez pracownika uczelni powinny być niezwłocznie podjęte kroki prowadzące do zwolnienia go z pracy w uczelni, a o fakcie dowiedzionego plagiatu powinni być poinformowani rektorzy wszystkich uczelni wyższych w Polsce

- jeśli plagiat stanowił podstawę uzyskania stopnia bądź tytułu licencjata, magistra, doktora, doktora habilitowanego lub profesora, powinny zostać niezwłocznie wszczęte procedury prowadzące do odebrania autorowi plagiatu nieuczciwie uzyskanego tytułu lub stopnia”.

links

social